Lato nie odpuszcza. Dużo słońca, wysokie temperatury – zdecydowanie chce się pić. Ale coś zimnego. I żeby nie było słodkie, ale może jednak czysta woda to nie jest to na co ma się ochotę. Marudzenie? Może i tak, ale mamy sposoby na zaspokojenie takich zachciewajek.

Kawa na upały

Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy. No po prostu nie, jeśli nie zdążę w domu, to pracę zaczynam od zrobienia kawusi – dwa łyki i od razu przyjemniej patrzy się na świat. 🙂 W upały jednak perspektywa picia gorącego napoju może nie być zbyt zachęcająca, czekanie aż zaparzony napój wystygnie zajmuje za dużo czasu…. co wtedy? Cold brew! Musimy pomyśleć o tym już wieczór wcześniej, ale efekt jest tego wart. Dość grubo, świeżo zmieloną kawę (potrzebujemy tak mniej więcej 50 gram na kubek… co przy grubym zmieleniu mi daje jakieś 6 łyżeczek) zalewamy zimną wodą… znaczy nie lodowatą, ale taką o temperaturze 15-20 stopni, mieszamy i odstawiamy najlepiej na 12 godzin, ale jeśli postoi nieco krócej to też będzie okey. Rano tylko przefiltrowujemy naszą kawę przez gazę i gotowe! I nie myślcie, że taka kawa nie ma mocy – wręcz przeciwnie. Stawia na nogi lepiej niż niejedno espresso. 🙂

Ziółka na zimno

Skoro było o kawie to warto wspomnieć o mrożonej herbacie. A skoro jesteśmy miłośnikami ziół to zamiast zwykłej herbaty zaproponuję zioła na zimno https://pl.wikipedia.org/wiki/Sk%C3%B3ra. Można ostudzić napar oczywiście, a można zalać zioła zimną wodą i odstawić na kilka godzin. Świetnie sprawdzi się w tej roli mięta, bazylia, lawenda czy też melisa. Oprócz walorów smakowych zawsze jakaś ilość związków czynnych przejdzie do roztworu – nie ma co się spodziewać silnego działania, jednak taki roztwór melisy powinien chociażby pomóc zrelaksować się po ciężkim dniu. 🙂

Kolejna opcja wykorzystania ziół to lemoniady, chociażby lemoniada chabrowa.

No i możemy zrobić z nich świetną lemioniadę!

Owocowy zawrót głowy

A  żeby tak zalać owoce wodą i zostawić  w lodówce na noc? Otrzymacie fantastyczne wody smakowe, o wiele bardziej wartościowe niż te kupione w sklepie, z praktycznie nieograniczoną kombinacją smaków. Za to bez niepotrzebnych kilogramów cukru. Wiecie ile cukru zawiera taka zwykła woda o smaku cytrynowym ze sklepu z owadem w logo? PÓŁTORA ŁYŻECZKI na szklankę. Dlatego nasze zwykłe, delikatne w smaku i świetnie chłodzące wody owocowe biją “sklepówki” na głowę. Niezawodne w pracy, na treningu czy tak po prostu, do obiadu.

A wy jakie macie sposoby na upały?

Rate this post